Dziewczyna zwana Jane Doe – Victoria Helen Stone

Victoria Helen Stone - urodziła się i wychowała na równinach Środkowego Zachodu w USA. Obecnie mieszka i pisze gdzieś w górach Wasatch w stanie Utah. Lubi wędrówki ze swoją rodziną o każdej porze roku. Napisała doceniony przez krytyków, bestseller pt. "Dziewczyna zwana Jane Doe", który w tym roku został wydany na naszym rynku.

okładkowo
Podwójne życie.
I tylko jeden cel.
Zemsta.
Życia Jane wydaje się równie zwyczajne, jak jej nowa praca w firmie ubezpieczeniowej. Codziennie rano przychodzi w ślicznych, kwiecistych sukienkach, sumiennie wykonuje swoje obowiązki na nisko płatnym stanowisku i stara się być uprzejma wobec wszystkich.
Młoda kobieta wkrótce staje się idealnym celem dla Stevena Hepswortha, jej nowego kolegi z firmy, który uwielbia właśnie takie kobiety jak ona: ładne, uległe i zakompleksione…
Sęk w tym, że nikt nie ma pojęcia, kim naprawdę jest dziewczyna zwana Jane Doe ani czego pragnie.
A już najmniej wie sam Steven.


W zasadzie od początku wiadomo, kto jest kto, ale nie osłabia to przyjemności czytania i odbioru książki. Całość napisana wartko i lekko jest dość dobrym „umilaczem” wolnego czasu.
Powieść czyta się niesamowicie szybko jak na thriller psychologiczny, któremu jednak bliżej do powieści obyczajowej. Nie oczekiwałam od niej więcej niż dobrego czytadła i jak najbardziej się doczekałam. Choć po przeczytaniu mocno zaczęłam się zastanawiać, czy nie ma w moim otoczeniu jakiś socjopatów z którymi mogłabym mieć na pieńku, ot takie refleksje… „pół żartem, pół serio”.
A książkę polecam.

Wyd. Czwarta Strona

Dziecko ognia – S.K. Tremayne

Brytyjski pisarz (Sean Thomas) i dziennikarz. Studiował filozofię na University College London. Jako dziennikarz współpracował z Times, Daily Mail, Sunday Times i The Guardian. Specjalizuje się w thrillerach archeologicznych i religijnych. Niedawno napisał powieści pod pseudonimem S.K Tremayne. Bliźnięta z lodu i Dziecko Ognia. Ja zaczęłam od tej drugiej.

okładkowo
Mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny autora bestsellerowych Bliźniąt z lodu.
Kiedy Rachel wychodzi za mąż za Davida, jej życie wydaje się bliskie ideału. Niczego jej nie brakuje – zyskuje nie tylko bogactwo i miłość, ale także przybranego syna – Jamiego. Pewnego dnia zachowanie Jamiego diametralnie się zmienia. Chłopiec zaczyna przewidywać przyszłość. Twierdzi, że nawiedza go duch zmarłej matki, poprzedniej żony Davida. Czy przeżył dużo większą traumę, niż wszyscy sądzili?
Rachel powoli odkrywa, co wydarzyło się w przeszłości i zaczyna nabierać podejrzeń w stosunku do męża. Dlaczego David wciąż unika rozmów o tym, co się dzieje z Jamiem? I co przydarzyło się jego żonie dwa lata wcześniej?

Podobno Bliźnięta z lodu wyszły mu lepiej, no cóż przekonam się w swoim czasie. Już czuję ten dreszczyk emocji, bo póki co właśnie Dziecko Ognia, dla mnie jest rewelacyjną, trzymającą w napięciu i świetnie warsztatowo skonstruowaną powieścią.

Pomimo niemal gotyckiego klimatu (choć rzecz dzieje się współcześnie) tym co mnie najbardziej zaskoczyło i ujęło, pomimo mylenia tropów przez autora i tajemnicy, która wyjaśnia się dopiero pod koniec… była niezwykła (kobieca wręcz) wrażliwość z jaką powieść została napisana. Aż sprawdzałam jak S.K.Tremayne – czy to czasem nie kobieta.

A  do tego moja ukochana Kornwalia zaskoczyła mnie obszernie opisanym (i wcale nie nudno) tematem kopalń. Wstrząsające były niektóre fakty na temat wyrobniczej, morderczej pracy jej XIX wiecznych mieszkańców.

Książka jako thriller psychologiczny sprawdziła się doskonale i ten finał, ten finał… przy którym opadniętej szczęki długo nie mogłam zamknąć z wielkiego „O”.

 
Wyd. Czarna Owca