Kosmiczne zachwyty – Neil deGrasse Tyson

Neil deGrasse Tyson jest amerykańskim astrofizykiem. W swojej karierze był między innymi dyrektorem Hayden Planetarium przy American Museum of Natural History na Manhattanie. Prowadzi różne programy popularnonaukowe w TV. Z  ciekawostek – od jego nazwiska pochodzi nazwa planetoidy 13123 Tyson.  Po Astrofizyce dla zabieganych pojawiły się na mojej półce Kosmiczne zachwyty.

okładkowo
Czy można badać kosmos zwykłym kijem? Jaki kolor ma wszechświat? Czy stojąc na szczycie Mount Everestu, jesteśmy najdalej od środka Ziemi? Dlaczego wydostanie się z wnętrza Słońca zajmuje światłu aż 5000 lat? Czy w pasie asteroid faktycznie tak łatwo zaliczyć pozaziemską stłuczkę? (…)
Entuzjazm i pasja, z jaką Tyson opisuje wszechświat – ten bliski i ten odległy – udziela się milionom jego widzów i czytelników. Nawet najbardziej skomplikowane kosmiczne zjawiska stają się w jego ujęciu zrozumiałe i, co najważniejsze, fascynujące! Lektura Kosmicznych zachwytów – napisanej lekkim piórem książki pełnej zdumiewających faktów i wciągających opowieści – sprawi, że nocne wpatrywanie się w rozgwieżdżone niebo już nigdy nie będzie takie samo.


Po Astrofizyce dla zabieganych sięgniecie po ten tytuł było kolejną przyjemnością, po raz kolejny lekko i przystępnie w odbiorze. Do tego ten momentami gawędziarski styl ponownie uprzyjemnił lekturę, choć Kosmiczne zachwyty wydają się być może ciut słabsze od ww.
Krótkie rozdziały, mnóstwo ciekawostek, a wszystko w małym kieszonkowym formacie, takim akurat do poczytania podczas przerwy w pracy przy kawie. 

Podsumowując książkę – jest dużo fachowej (trudnej) wiedzy zgrabnie podanej, aby pasjonaci (zwłaszcza laicy) mogli ją łatwiej przyswoić. 

Czekam na kolejne książki Pana Tysona.

 Wyd Insignis 



Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę – Regina Brett

Reginy Brett przedstawiać nie trzeba, ale gdyby ktoś jeszcze o niej nie słyszał to (choć wątpię) słow kilka. R.B pisze od 1986 roku i jest znaną na całym świecie amerykańską autorką. W swoich książkach wplata przeżycia i doświadczenia osobiste oraz innych ludzi. Przywołuje ważne dla siebie osoby, książki, filmy, modlitwy i wiele wiele innych „małych – wielkich rzeczy”. Za felietony otrzymała szereg krajowych i stanowych nagród – dwukrotnie nominowana do Pulitzera w dziedzinie reportażu. Jej najnowsza książka nosi tytuł Mów własnym głosem. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół.
okładkowo
Odkryj swoją prawdę, wytrwale za nią podążaj i nie wahaj się nią dzielić – oto przesłanie nowej książki Reginy Brett. Mów własnym głosem to 50 porywających lekcji o tym, jaką siłę mają słowa – nie milczenie; o tym, że nawet jeśli trudno zmierzyć się z prawdą, to tylko w ten sposób staniemy się wolni. Jak ćwiczyć się w odwadze? Jak stawiać czoła codzienności wbrew naszym obawom i lękom? I wreszcie – jak przekazywać swoją historię, by była inspiracją i nadzieją?
Przeczytaj. 

Rok, temu byłam na spotkani autorskim z Reginą, było bardzo ciekawe, pełne emocji i wzruszeń – w tym roku nie udało mi się dotrzeć. Mam nadzieję, że za rok Regina Brett znów nas odwiedzi. A po przeczytaniu tej książki mocno w to wierzę – bo jak sama podkreśla „Polacy są jej bardzo bliscy.” Ona nam też.Mam tak wiele blokad w sobie, które narastają często latami już od dziecka, tak mocno, że aż… brakuje słów, no właśnie. A ta książka R.B. pomaga się przełamać, pomaga zrobić przed wszystkim ten pierwszy krok – wyłom w myśleniu o sobie i o „własnym głosie”, który wydawałoby, że zamilkł w nas na wieki.Najnowsze 50 porad tej amerykańskiej felietonistki odnosi się tak na prawdę do każdego pola, na którym wyrażamy siebie zarówno w mowie, jak i w piśmie. Zachwyciły mnie lekcje pisania, bo mam jeszcze takie jedno marzenie, na temat pisania właśnie, aby i tu przemówić własnym głosem…

Biorąc pod uwagę zbliżającą się końcówkę roku, to na dobry początek kolejnego książka jak znalazł, choćby pod choinką 🙂

Wyd. Insignis

Jak zerwać z plastikiem. Zmień świat na lepsze, rezygnując z plastiku krok po kroku – Will McCallum

Will McCallum od trzech lat jest mocno zaangażowany w walkę z plastikiem jako dyrektor brytyjskiego oddziału Greenpeace’u do spraw oceanów. Nadzoruje również międzynarodową kampanię, której celem jest ustanowienie największego na świecie obszaru chronionego na Oceanie Antarktycznym. Niedawno ukazała się jego książka, która skutecznie przekuwa w literaturę ową walkę pt. Jak zerwać z plastikiem. Zmień świat na lepsze, rezygnując z plastiku krok po kroku.

okładkowo
Ten przystępny poradnik napisany przez czołowego działacza ruchu na rzecz walki z plastikiem pomoże ci wprowadzić do codziennego życia drobne zmiany (kupno kubka termicznego, porządki w parku lub na plaży w twojej okolicy itp.), które przyniosą dalekosiężne skutki. Z tej książki dowiesz się między innymi: że warto prać ubrania w worku, ponieważ wyłapuje on mikrowłókna tworzyw sztucznych (aż 30% plastikowych odpadów trafiających do oceanów to właśnie mikrowłókna uwalniające się w trakcie prania) (…) co zrobić, żeby twój supermarket ograniczył ilość plastikowych woreczków dostępnych dla klientów, jak urządzić urodzinowe przyjęcie bez plastikowych słomek…
Plastik nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Przygotujcie się do walki. Musimy stworzyć ruch, do którego dołączą miliardy ludzi z różnych kultur i środowisk. Działania tych osób będą odczuwalne na całym świecie – od małych wiosek po pełne wieżowców metropolie. To, co czytacie, to wezwanie do broni – przystąpcie do nas, wspólnie poradzimy sobie z naszym uzależnieniem od plastiku.

Niestety od plastiku od kiedy się pojawił nie sposób uciec, wręcz przeciwnie „wciąga” nas coraz bardziej. Najwyższy czas coś z tym zrobić i zacząć od siebie, własnego podwórka, nie ograniczając się tylko do segregacji śmieci, lecz pomyśleć nad ograniczeniem ich produkcji. Już kilka lat temu u A. Stasiuka przeczytałam, że na wsi jego dziadków nie było praktycznie śmieci: słoiki na skup, metal na złom, papier też był szeroko wykorzystywany… dopóki nie pojawiły się plastikowe reklamówki… (jakoś tak to brzmiało).

Poradnik McCalluma jest ważny i wyjątkowy – mówi wprost o tym z czego składa się plastik ale dostarcza też wielu różnych ciekawostek. Znajdziemy tu informacje na temat aktualnego stanu środowiska oraz praktyczne porady typu: zamiana torby plastikowej na bawełnianą, czy słomek plastikowych na bambusowe, pranie w worku, czy zamiana kosmetyków na bardziej ekologiczne. Autor pisze zaś o tym wszystkim na tyle zajmująco, że nie wiadomo kiedy książka zostaje przeczytana.
Wydanie w twardych okładkach (w przystępnym formacie) plus ilustracje i grafiki dopełniają dzieła.

Nie tylko warto, wręcz trzeba!!!

 

Wyd. Insignis

Księga dzikości – David Scarfe

David Scarfe  autor Księgi dzikości o sobie: „Urodziłem się w mieście i większość czasu spędzałem zamknięty w biurze. Zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób mogę nawiązać więź ze światem przyrody. Jak wielu innych, fantazjowałem, jak by to było zostawić wszystko i wyruszyć na wielką wyprawę. Zacząłem więc ponownie uczyć się rzeczy, które już kiedyś wiedziałem i o których zdążyłem zapomnieć. Zamiast jak zwykle siedzieć w domu, oglądając powtórkę jakiegoś programu w telewizji, stwarzałem sobie okazje do wyjścia na zewnątrz i próbowania nowych rzeczy. Prawda jest jednak taka, że dzikość leży o wiele bliżej. By ją odkryć, potrzeba tylko odrobiny zachęty”.

okładkowo
W świecie, w którym zawsze mamy pod ręką telefon, tablet, komputer czy konsolę, często nie zauważamy, ile radości czeka na nas poza domem.

Budujemy światy w Minecrafcie, kiedy moglibyśmy budować tratwę; oglądamy najnowszy serial na Netfliksie, kiedy moglibyśmy oglądać gwiazdy; bezmyślnie buszujemy po mediach społecznościowych, kiedy moglibyśmy buszować po lesie; szukamy okazji w internecie, kiedy moglibyśmy szukać złota w strumieniu. (…)
Księga dzikości przypomina nam, ile cudownych przeżyć czeka na nas za progiem. Jest pełna propozycji prostych i przyjemnych zajęć i gier na świeżym powietrzu. Dowiesz się z niej na przykład, jak zrobić tarniówkę, wspiąć się na drzewo, rozpalić ognisko, rozpoznać chmury po kształcie i zbudować szałas.

Książka została nie tylko cudownie i poręcznie wydana, co sprawia, że zawsze praktycznie można mieć ją przy sobie. Ona także podsuwa wiele pomysłów i gotowych rozwiązań.
Sama byłam zachwycona wieloma „pomysłami na dzikość” niemalże od razu odmłodniałam o… nie ważne ile lat, ale sporo 🙂
Warto sięgnąć po nią szczególnie teraz latem, gdy jest tyle możliwości na dzikość… w polu, ogrodzie, na działce.

Oderwijmy się od naszych sprzętów, wyjdźmy z pośród czterech ścian. Popuszczajmy kaczki na wodzie, pobawmy się w chowanego, wybudujmy szałas w lesie, splećmy wieniec z traw, czy przytulmy się do najbliższego drzewa.

Zabawa gwarantowana, mówię wam, przekonajcie się sami. Książka inspiruje też do szukania własnych ścieżek „dzikości”.

 Wyd. Insignis

Górnicy – Karolina Macios

Karolina Macios jest pisarką, filolożką  i teatrologiem. Współtworzy fundację „Znaczy się”, w której zajmuje się m.in. kursami kreatywnego pisania. W moje ręce wpadła książka Górnicy jej autorstwa.

okładkowo
Tytani pracy. Skryci pod warstwą czarnego pyłu, potu i brudu. Pracują w cieniu podstępnych, nieprzewidywalnych wrogów: śmiercionośnego metanu, tąpnięć, wybuchów pyłu i gazów, zawału skał. Przez połowę życia codziennie wychodząc do kopalni, nie mają żadnej gwarancji, czy wrócą do swoich rodzin. Niewolnicy czasu, uzależnieni od szychty.

Dzisiaj, kiedy lojalność, odwaga i zapał są jak na lekarstwo, górnicy są najlepszym dowodem na to, ile jest się w stanie wytrzymać, pracując w jednych z najbardziej wrogich człowiekowi warunkach.

Przez lata funkcjonują w ramach sprawnego systemu, wykonując dzień w dzień te same rytuały. (…) I osiem godzin ze świadomością, że do pierwszego telefonu po wyjeździe na powierzchnię dzieli ich ponad kilometr skał nad głową.

Serialu nie znam, ale po książkę sięgnęłam głównie przez pamięć o jednym z wujków, który był górnikiem. Sama miałam okazję jedynie jako turystka być w kopalni w Wieliczce.

Górnicy to siedem spojrzeń na ten arcytrudny, niebezpieczny i pełen wyrzeczeń zawód. Dla ludzi pracujących jako górnicy, kopalnia to po prostu część ich życia… Niestety przez wielu jest niedoceniana, choć nie zawsze tak było.

Książka pokazuje w innym świetle ten zawód i tych ludzi, to nie tylko piękne mundury i czapki z pióropuszem na Barbórkę. To przede wszystkim pot, łzy i bardzo ciężka praca i miłość do tego co się robi, czyli do górnictwa.

Polecam jako uzupełnienie filmu dokumentalnego, który jeszcze przede mną.

 Wyd. Insignis

Astrofizyka dla zabieganych – Neil deGrasse Tyson

Neil deGrasse Tyson to astrofizyk amerykański. W swojej karierze był między innymi dyrektorem Hayden Planetarium przy American Museum of Natural History na Manhattanie. Prowadzi różne programy popularnonaukowe w TV. Z  ciekawostek – od jego nazwiska pochodzi nazwa planetoidy 13123 Tyson.

okładkowo
Jeżeli chcecie poznać przemawiające do wyobraźni, szybkie i konkretne odpowiedzi na te intrygujące i poszerzające horyzonty pytania, nie znajdziecie lepszego źródła niż książka napisana przez znanego amerykańskiego astrofizyka i bestsellerowego autora Neila deGrasse’a Tysona.

Dziś niewielu z nas ma czas na kontemplację kosmosu. Tyson dobrze o tym wie, więc sprowadza cały wszechświat na ziemię, pisząc o nim jasno i zwięźle, z iskrzącym się poczuciem humoru, w smakowitych rozdziałach, które możecie z łatwością pochłonąć w dowolnym czasie i miejscu waszego zajętego dnia.
Nieważne, czy właśnie czekacie na filiżankę porannej kawy, na przyjazd pociągu czy odlot samolotu – sięgnijcie po Astrofizykę dla zabieganych! Ta książka wyjaśni wam dokładnie to, czego potrzebujecie, by zyskać obeznanie z kosmosem i zacząć rozumieć treść pasjonujących naukowych doniesień: od Wielkiego Wybuchu po czarne dziury, od kwarków po mechanikę kwantową, od odkrywania planet do poszukiwania życia we wszechświecie – po jej lekturze żadne z tych zagadnień nie będzie wam obce!

Zmieścić cały kosmos w maleńkiej (ok. 200 stron) książeczce to jest dopiero coś. Do tego termin „astrofizyka” już sam w sobie jest dla mnie mega kosmiczny, no i zabiegana jestem wiec trzeba było po to sięgnąć.
Tyson postanowił w sposób”mega” zrozumiały przybliżyć nam tę trudną naukę i w bardzo dużym stopniu (w moim przypadku) to się udało.

Ale mimo „prostego” ujęcia, nie wszystko zrozumiałam… no cóż. Sam styl podania też bardzo mi się podobał, choć trzeba było momentami to i owo sprawdzić.
Do tego można ją czytać wyrywkowo – akcja na tym nie ucierpi, a i tak zawsze będzie ciekawie.

Warto sięgnąć po tę książkę i po przeczytaniu choć w marzeniach udać się na Marsa 🙂 albo przynajmniej kupić lunetę.

 Wyd. Insignis

Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół – Regina Brett

Regina Brett (pisze od 1986 roku) znana na całym świecie amerykańska autorka, gdzie w swoich książkach wplata przeżycia i doświadczenia swoje oraz innych ludzi spotkanych w życiu; przywołuje ważne dla siebie osoby, książki, filmy, modlitwy i wiele wiele innych „małych – wielkich rzeczy”. Za felietony otrzymała szereg krajowych i stanowych nagród – dwukrotnie nominowana do Pulitzera w dziedzinie reportażu. Jej najnowsza książka nosi tytuł Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół.

okładkowo
Ta książka nie jest dla każdego. Napisałam ją z myślą o tych, którzy zostali zranieni albo kochają zranionych, ale i dla tych, którzy są nieświadomi własnych ran, chociaż innym wydają się one oczywiste.
No dobrze, wygląda na to, że ta książka jest dla każdego.
Głodna miłości – tak czułam się przez wiele lat mojego życia. I wiem, że nie jestem w tym odosobniona.
Przeżyłam wiele trudnych chwil. Dziś potrafię spojrzeć wstecz i dostrzec dar w każdym z moich doświadczeń. Gdybym mogła wybierać z menu życia, nigdy nie zdecydowałabym się na większość sytuacji, które mi się przytrafiły – a mimo to żadnej nie żałuję. Każde doznanie i każdy związek uczyniły mnie tą osobą, którą jestem. Dziś wreszcie mogę powiedzieć, że kocham ją całym sercem.
Pragnę, żebyś i ty ze wszystkich sił pokochał siebie, swoje życie i otaczających cię ludzi.***

Zielony to kolor nadziei, więc kolor nie dziwi. Regina Brett po raz kolejny w sposób niezwykle (aż do bólu) szczery i naturalny przekazuje nam prawdziwie mądre rzeczy. Każdy rozdział jest lekcją, którą każdy sam powinien przerobić… dotyczą mi.in. miłości, przebaczenia, wiary…

Ten zbiór 50 felietonów, pochłania się jak najdoskonalsza powieść i nie da się od niej oderwać i… powstrzymać łez. Autorka swoimi tekstami utula nas po prostu, przytula i daje nadzieję. A spotkanie z nią (na którym byłam) to niezapomniane przeżycie.

Książka na świąteczny czas dla każdego.

 

Wyd. Insignis