Murder Park. Park morderców – Jonas Winner

Jonas Winner to niemiecki pisarz i dziennikarz, autor kryminałów i scenarzysta.
Dorastał w Berlinie i Rzymie. Po półrocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych rozpoczął w Berlinie studia filozoficzne. Pracował w telewizji, między innymi jako reporter i redaktor działu kultury w ZDF. W 1996 roku otrzymał tytuł doktora filozofii na podstawie pracy na temat teorii gier. Jakiś czas temu powrócił do telewizji, gdzie zajął się pisaniem scenariuszy do thrillerów i kryminałów.  Obecnie mieszka w Berlinie.

okładkowo
Zodiac Island − samotna wyspa u wybrzeży USA, smagana wiatrem i falami wzburzonego morza. A na niej park rozrywki: dwanaście tematycznych sektorów poświęconych znakom zodiaku. Cukrowa wata, rozbawione rodziny, diabelski młyn, kolejka górska, strzelnice. I maniakalny morderca, który szczególnie upodobał sobie młode kobiety.

Mija dwadzieścia lat. Park, zamknięty po serii brutalnych morderstw, ma zostać ponownie otwarty. Wesołe miasteczko ze znakami zodiaku zmienia się w upiorny skansen słynnych zabójców i zbrodni, które wstrząsnęły światem. Manager parku zaprasza na długi weekend starannie wyselekcjonowaną grupę: ludzi mediów i tych, którzy pamiętają to miejsce sprzed dwóch dekad. Dwunastka wybrańców przybywa na wyspę, na której straszą jeszcze zardzewiałe karuzele. Ostatni prom odpływa. Nadciąga sztorm. Urywa się łączność. Zaczynają się dziać dziwne rzeczy. A do tego te upiorne pogłoski, że prawdziwy morderca nie został skazany, że wciąż jest na wolności…

Murder Park… jest całkiem zgrabnie napisanym thrillerem, dla wszystkich, którzy lubią się bać i mają mocne nerwy, do tego lubią sekrety i zagadki. Powieść jest smacznym kąskiem dla miłośników odniesień i nawiązań do innych tekstów kulturowych.  Tekst w ogóle czyta się płynnie, odnosząc wrażenie – dosłownie – relacji naocznych świadków z miejsca wydarzeń, czyli piekielnego parku rozrywki.

Cała historia została pomysłowo skonstruowana, bohaterowie dopracowani w szczegółach, a temat przemyślany.

Książka jest dobrą rozrywką na (przejedzone) świąteczne wieczory.

 

 Wyd. Initium

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy – Mario Giordano

Mario Giordano to niemiecki autor thrillerów, mieszka w Bawarii w Monachium. No proszę, a ja myślałam, że to Włoch, skoro pisze o Sycylii :-). Ciotka Poldi i sycylijskie lwy, to jego druga książka na naszym rynku.

okładkowo
Bawarski wulkan w cieniu Etny. Kiedy Poldi, tuż po swoich sześćdziesiątych urodzinach, przeprowadza się z Monachium na Sycylię, nie pragnie niczego więcej. Ale w swoich planach nie uwzględniła rodziny zmarłego eksmęża. Sycylijczycy z krwi i kości naturalnie chcą nauczyć Poldi zasad dolce vita. Koniec ze spokojem. A jakby tego było mało, pewnego dnia znika bez śladu Valentino, który pomagał Poldi w domu i ogrodzie. Czyżby dostał się w szpony mafii? Na drodze prywatnych poszukiwań Poldi spotyka atrakcyjnego commissario Montanę. Ten nie chce, by kobieta wtykała nos w śledztwo, ale kiedy bawarski wulkan wybuchnie, nic nie jest w stanie go zatrzymać…

W dniu swoich sześćdziesiątych urodzin moja ciotka Poldi wyprowadziła się na Sycylię, żeby w wytworny sposób zapić się na śmierć, spoglądając na morze. Tego w każdym razie wszyscy się obawialiśmy, ale ciotce ciągle coś stawało na przeszkodzie. Sycylia jest skomplikowana, tutaj nawet umrzeć nie da się ot tak, po prostu, zawsze coś wchodzi człowiekowi w paradę. (…) Sympatyczne, lekko skonsternowane spojrzenie na Sycylię, jej piękno, stereotypy oraz absurdy – i detektyw w spódnicy – nie sposób jej nie pokochać!

Na Sycylię fizycznie pewnie nie prędko dotrę, ale duchem się udało za sprawą błyskotliwego kryminału z ciotką Poldi w roli głównej. Ta powieść zapewniła mi genialną rozrywkę na kilka listopadowych wieczorów.

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy Mario Giordano to taki al’a przewodnik po tej pięknej wyspie, tylko że lekko kryminalny z całym swoim powieściowym kolorytem (afery, przystojniaki w mundurach, podejrzani no i trup… wiadomo). Lekkość stylu w jakim jest napisana bawi od pierwszej do ostatniej strony.

Czytając książkę czuje się słabość do samej Poldi, która z kolei ma słabość do alkoholu, papierosów, czy solidnej kuchni. W tym szaleństwie jest metoda, bo szalona ciotka jest powszechnie uwielbiana, co też jest przydatne na wielu polach.

Absurd za absurdem, afera za aferą, a wszystko przyprawione włoskim żartem, tego nie da się ominąć po prostu… najlepiej w towarzystwie lampki dobrego włoskiego wina oczywiście.

 
Wyd Initium